
Wstęp – definicja sharentingu
Od dłuższego czasu niezwykle często poruszanym w opinii publicznej tematem jest tzw. sharenting. Słowo to zostało utworzone z połączenia wyrazów takich jak „share” (ang. dzielić się, udostępniać) oraz „parenting” (ang. rodzicielstwo). Gdybyśmy więc mieli dosłownie to przetłumaczyć, to sharenting oznacza „udostępniać rodzicielstwo„, „dzielić się rodzicielstwem”. Dosyć bezpośrednio ujmuje to całe sedno znaczenia tego sformułowania, o którym w dzisiejszym artykule Państwu opowiemy.
Dziecko – duma, ale też odpowiedzialność
Narodziny dziecka i późniejsze obserwowanie, jak stawia ono swoje pierwsze kroki, wymawia pierwsze słowa, zdobywa zainteresowania czy uczy się języków, to z pewnością wyjątkowe przeżycia w życiu każdego rodzica. Nie dziwi więc chęć dokumentowania na różne sposoby rozwoju pociech, a patrząc na to, jak bardzo rozwinął się Internet, nie dziwi również fakt, że rodzice często mają pokusę udostępnienia pierwszych kroków swoich dzieci szerszej publiczności – przyjaciołom, znajomym z pracy, czy członkom bliższej lub dalszej rodziny, np. poprzez publikację zdjęć czy filmików na swoich mediach społecznościowych, aby zwyczajnie „pochwalić się” dzieckiem.
Czy zawsze publikowanie zdjęć z dzieckiem czy w inny sposób udostępnianie jego wizerunku będzie sharentigiem? Nie. Należy jednak zastanowić się, które momenty powinniśmy udostępniać, a które nie, biorąc pod uwagę np. to, czy na podstawie udostępnionych przez nas informacji, ktoś mógłby nasze dziecko w jakiś sposób zidentyfikować, co mogłoby doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji, albo czy nasze publikacje mogą negatywnie wpłynąć na dziecko w przyszłości (gdy są ośmieszające czy nawet upokarzające). Pamiętajmy bowiem, że w Internecie nic nie ginie, więc bezrefleksyjna publikacja wizerunku dziecka, nawet jeśli kiedyś te zdjęcia czy filmy usuniemy, może mieć katastrofalne skutki.
Statystyka
Według danych rządowych z 2020 roku, około 40% rodziców w Polsce dzieli się zdjęciami swoich dzieci. Rocznie każdy z nich wrzuca do Internetu średnio 72 zdjęcia i 24 filmy ze swoimi pociechami w rolach głównych.
Jak odpowiedzialnie zarządzać wizerunkiem swojego dziecka? Co mówi o tym prawo?
Kwestia jest zupełnie indywidualna. W Polsce sharenting nie jest jeszcze uregulowany prawnie, choć prawdopodobnie w perspektywie następnych lat możemy spodziewać się pierwszych prób regulacji. W tym momencie dostępny jest poradnik dla rodziców zatytułowany „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci”, który został opracowany przez Ministerstwo Cyfryzacji i Akademię NASK w ramach kampanii „Nie zagub dziecka w sieci”.
Zalecamy jednak, pomimo braku regulacji prawnych w tym zakresie, o ostrożność. O ile dzielenie się np. osiągnięciami dziecka (w rozsądnych „ilościach” publikacji), bez udostępniania danych, które ułatwiałyby identyfikację jego miejsca zamieszkania czy tego, gdzie chodzi do szkoły, nie jest szkodliwe, to już udostępnianie zdjęć, przez które dziecko może być w przyszłości wyśmiewane, zdecydowanie tak.
Pamiętajmy, że chociaż jako rodzice to my mamy prawo zarządzania wizerunkiem dziecka, to nie oznacza, że możemy robić to bezrefleksyjnie, nie myśląc o potencjalnych konsekwencjach. Zawsze trzeba brać pod uwagę dobro dziecka – a to już jest uregulowane prawnie, gdyż według art. 95 § 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak wymaga tego dobro dziecka i interes społeczny. Nie zapominajmy bowiem, że to, co dla nas, dorosłych, może wydawać się nieszkodliwe czy zabawne, dla młodego człowieka, którego psychika dopiero zaczyna się kształtować, może być naprawdę krzywdzące.
Co sądzą dzieci na temat zamieszczania przez rodziców ich zdjęć w Internecie?
Według danych zgromadzonych przez Ministerstwo Cyfryzacji i Akademię NASK, 51% nastolatków w wieku 11-17 lat odczuwa w tym zakresie zdenerwowanie, a 41,6% tej grupy doświadcza nieprzyjemnych komentarzy ze strony innych użytkowników. Warto więc zauważyć, że mało które dziecko patrzy na ten temat pozytywnie. Zaznaczamy, że chodzi tutaj przede wszystkim o publikacje, które przedstawiają dziecko w intymnych momentach życia, takich, które ze względu na swój charakter nie powinny być publikowane (dziecko korzystające z toalety, jedzące i ubrudzone, roznegliżowane). To właśnie takie treści stanowią sedno omawianego problemu.
Cyberprzemoc
Zdjęcia publikowane przez rodziców w sieci mogą narazić dziecko na „hejt” oraz agresję, a dziecko, które będzie czytało negatywne komentarze, może mieć przez to gorszą samoocenę. Dodatkowo, będzie narażone na wyśmiewanie ze strony rówieśników. Udostępniane zdjęcia mogą być również wykorzystane przeciwko dziecku. W ciągu ostatnich lat Internet bardzo się rozwinął, a co za tym idzie – rozwinęła się również przestępczość w tej przestrzeni. Wizerunek naszego dziecka może zostać wykorzystany tak, jak byśmy tego w zupełności nie chcieli, więc tym bardziej zalecamy dużą dozę ostrożności.
Podsumowanie
Odsyłamy Państwa do zapoznania się z materiałem przygotowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji i Akademię NASK, którym posiłkowaliśmy się, sporządzając ten artykuł. Znajdą tam Państwo wiele potrzebnych i wartościowych informacji.
