Baza wiedzy

Zapoznaj się z naszymi artykułami.
Może znajdziesz w nich rozwiązanie swojej sprawy.

Adwokat Opole
  • 20

  • 11.2019

Frankowicze – Czy warto wytaczać proces o unieważnienie umowy kredytowej?

Z uwagi na wykonywany przeze mnie zawód, Klienci często pytają mnie, czy warto wytoczyć sprawę przeciwko bankowi o uznanie umowy za nieważną lub o stwierdzenie bezskuteczności zawartych w niej zapisów. Jednak nawet będąc radcą prawnym, który zaznajomił się z kwestią kredytów frankowych, a w szczególności – z często skomplikowanymi z uwagi na tematykę ekonomiczną – uzasadnieniami wyroków zapadłych w kraju, jak i poza nim, nie mogę podjąć za Państwa decyzji. Mogę jednak spróbować naświetlić Państwu kilka istotnych kwestii związanych z aktualnymi wątpliwościami i niejasnościami, które istnieją wciąż, pomimo wydania ważnego i długo oczekiwanego wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Wyrok TSUE z dnia 3 października br. otworzył Frankowiczom drogę do walki z nierównym przeciwnikiem jakim są banki. I choć nadzieję na wygraną żywi aktualnie tysiące Polaków, warto także wskazać, jakie ewentualne niebezpieczeństwa mogą ich spotkać na drodze sądowej. Zaznaczam, że artykuł ten odnosi się głównie do kwestii nieprzejrzystości zagadnienia. O pozytywnych i bardziej optymistycznych aspektach sprawy mowa będzie w innym wpisie. Niebezpieczeństwa, o których chcę napisać wynikają przed wszystkim z braku wypracowanego sposobu rozstrzygania w sądzie spraw frankowiczów. Z kolei do tego, by wypracować w miarę stabilny i przewidywalny sposób procedowania w niniejszej tematyce potrzeba co najmniej kilku lat, a przede wszystkim pierwszych odważnych Frankowiczów, którzy pomimo niejasności zdecydują się wytoczyć powództwo przeciwko bankowi.

1.Pierwsza wątpliwość – czy sąd może uznać zapisy umowy za bezskuteczne i pozostawić umowę ważną?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że sprzeczne z prawem zapisy w umowie powinno się usunąć, ale w takiej sytuacji zachowanie umowy wcale nie jest pewne. Wynika to z tego, że teoretycznie po usunięciu niedozwolonych klauzul kredyt stałby się złotowy, ale jeśli byłby oprocentowany tylko według stawki LIBOR, mogłoby się okazać, że nie jest zgodny z polskim prawem.

W związku z tym wielu prawników stoi na stanowisku, że unieważnienie całej umowy wydaje się pewniejsze w odniesieniu do unormowań prawnych i sytuacji stron, niż przewalutowanie jej na złotówki ze stawką LIBOR. Kwestią sądu jest każdorazowe ustalenia, czy po usunięciu niedozwolonych klauzul umowa może istnieć nadal. W przypadku jeśli sąd uzna, że kredyt staje się kredytem w PLN, to należy od początkowego salda w PLN odjąć wszystkie wpłaty w PLN we właściwej wysokości (czyli po odjęciu nadpłat, których zwrotu żądamy. Można żądać zamiast wypłaty nadpłaconej kwoty, zaliczenia jej na poczet kredytu, a więc spłacić nią wcześniej częściowo kredyt).

2. Czy unieważnienie całej umowy kredytowej jest faktycznie opłacalne?

Pojawiają się opinie, że unieważnienie umowy kredytowej nie jest do końca korzystne dla Frankowicza z uwagi na fakt, że w przypadku stwierdzenia jej nieważności musi on zwrócić bankowi wszystko to, co od niego otrzymał (i oczywiście w drugą stronę – bank kredytobiorcy).

Dla przykładu, jeśli Jan Kowalski otrzymał 11 lat temu kredyt w wysokości 400.000 zł, spłacił do dnia dzisiejszego 220.000 zł (a do spłaty pozostaje jeszcze 520.000 zł, z uwagi na wzrost kursu franka szwajcarskiego), to musiałby zwrócić bankowi na jego żądanie kwotę 180.000 zł. A przecież Jan Kowalski takiej kwoty nie posiada. I to jest jeden z czynników, który ma odstraszać osoby posiadające kredyty frankowe od złożenia pozwu przeciwko bankom. Czy słusznie? Podkreślić należy, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, zostaje także na wniosek wykreślona hipoteka na rzecz banku obciążająca nieruchomość, na którą wzięto kredyt.

A zatem można starać się o inny, nowy kredyt złotowy, w szczególności że stopy procentowe w Polsce są niskie, a kwota do spłaty jest z kolei dużo niższa niż wartość nieruchomości, którą zastawiamy. Niezależnie jednak od tego, czy sama wizja spłaty 180.000 zł zamiast 520.000 zł nie jest wystarczająco zachęcająca do podjęcia ryzyka?

Co do zasady, istnieją trzy możliwości, co może zawierać wyrok sądu potwierdzający nieważność umowy kredytowej – w zależności od sformułowania żądań przez powoda oraz zastosowanej przez sąd teorii wzajemnych rozliczeń stron:

  • ustalenia wprost, że zawarta pomiędzy bankiem i kredytobiorcą umowa kredytu jest nieważna;
  • zasądzenia od banku na rzecz kredytobiorcy określonej kwoty, tytułem zwrotu nienależnego świadczenia;
  • oddalenia powództwa kredytobiorcy o zapłatę, jeżeli sąd dokona w wyroku wzajemnych rozliczeń stron, a świadczenia kredytobiorcy nie przekroczyły jeszcze wysokości wypłaconego mu kredytu.

A zatem w każdej konkretnej sprawie ważne jest określenie naszego żądania, a więc tego czego się domagamy. Następnie istotne jest stanowisko banku w konkretnej sprawie oraz wybór przez sąd orzekający jednego ze sposobu rozliczenia stron, które się wzajemnie wykluczają tj. teorii salda albo teorii dwóch kondykcji (w praktyce spotykane są oba).

3. Roszczenie banku o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Czy jest się czego obawiać?

Kolejnym elementem, który ma skutecznie odstraszać Frankowiczów do podjęcia walki w sądzie, jest – w przypadku unieważnienia umowy kredytowej – możliwość żądania przez banki wynagrodzenia za korzystanie przez Frankowiczów z ich kapitału przez lata trwania (ostatecznie nieważnej od samej chwili zawarcia) umowy. Zdaniem prawników reprezentujących Frankowiczów, roszczenia te nie posiadają podstaw prawnych.

Pewne jest, że w przypadku unieważnienia umowy dojdzie do rozliczenia obu stron, ale prawdopodobnie nie będzie ono obejmowało zapłaty jakiejkolwiek kwoty za korzystanie z kapitału z banku. Uwzględnienie takiego roszczenia banku przez sąd prowadziłoby bowiem do sytuacji, w której pomimo uznania umowy za nieważna z uwagi na zastosowanie w niej nieuczciwych zapisów, bank pozostałby na pozycji wygranej, a zatem rozstrzygniecie takie nie realizowałoby ważnej idei UE, wyrażonej w dyrektywach i pośrednio w wyroku TSUE, którą jest ochrona konsumentów. I co pewne – takie rozwiązanie nie odstraszałoby banków od stosowania nieuczciwych zapisów umownych w dalszym ciągu.

Podobne stanowisko zaprezentował także prof. Mariusz Golecki, rzecznik finansowy. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej powiedział:

„Ani ja, ani moi prawnicy nie widzimy podstaw prawnych do roszczeń banków dotyczących wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy. Oczywiście banki mają prawo do wystąpienia do sądu z roszczeniem. Być może wtedy poznamy ich szczegółową argumentację. Z naszej analizy przepisów i orzecznictwa wynika, że jest niewielkie prawdopodobieństwo, że sądy będą te roszczenia uwzględniać.”

Źródło: https://www.rp.pl/Banki/311179952-Wojna-nerwow-miedzy-frankowiczami-a-bankami.html

Na marginesie, poza kwestiami powyższymi należałoby także rozważyć, czy z przyczyn chociażby materialnoprawnych takie roszczenie banku byłoby zasadne, albowiem nie należy zbyt szybko odrzucać stanowiska, że omawiane roszczenie banku mogłoby zostać uznane za przedawnione, albowiem zgodnie z art. 118 kodeksu cywilnego:

„Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. Jednakże koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata.”

Dla osób zainteresowanych tą kwestią, sugeruję także zwrócić uwagę na zapisy dodane najnowszą nowelizacją kodeksu cywilnego tj. art. 117 § 2¹ k.c oraz art. 117¹ k.c.

Podsumowując – oczywiście na obecnym etapie nie można wykluczyć z całą stanowczością, że żaden sąd nie zasądzi na rzecz banku kwot z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, choć wydaje się to mało prawdopodobne. Nie znamy jednak aktualnie uzasadnienia ewentualnego roszczenia, jak i nawet precyzyjnego określenia samego roszczenia banków.

Nie można także wykluczyć, że sąd – wbrew naszemu pierwotnemu żądaniu – stwierdzi, że po wykluczeniu zapisów niedozwolonych z umowy, nie będzie ona mogła istnieć dalej w obrocie prawnym, a tym samym należy ją uznać za nieważną w całości (czego także nie należy się tak bardzo obawiać, gdyż ostatecznie jest to najkorzystniejsze rozstrzygnięcie).

Niezależnie jednak od wariatów, które mogą się ukształtować już po wytoczeniu powództwa, korzyści jakie mogą Państwo uzyskać wskutek procesu przeciwko bankowi są w wielu przypadkach wręcz zawrotne. W celu jednak podjęcia decyzji o wstąpieniu na drogę sądową, sugeruję Państwu wziąć pod uwagę, że być może Związek Banków Polskich nie ma obecnie innego wyjścia, jak stosowanie różnego rodzaju „straszaków” z uwagi na obawę przed wielotysięcznymi pozwami skierowanymi przeciwko bankom.

Jak w każdej sytuacji wymagającej podjęcia decyzji – należy zrobić rachunek zysków i ewentualnych strat, nie pozostawiając na boku korzystnej analizy zebranego dotychczas orzecznictwa w sprawach kredytów frankowych i jakże ważnego wyroku TSUE, o którym była mowa na wstępie.

Comments are closed.

Skip to content